wtorek, 10 czerwca 2014

11 cz. 2

                                                                     Sam
Kiedy wstałam rano, a nie oszukujmy się było to już dobrze po 12 uderzyły mnie wydarzenia wczorajszego dnia. Leżąc jeszcze chwile na łóżku, które jak się okazało dzieliłam ze smacznie śpiącą jeszcze Megan analizowałam sobie wszystko kolejno. Doszłam do kilku wniosków. Mianowicie: wypiłam troche, ale to troszeczke za dużo. Naturalnie myśląc o tym złapałam się za głowę, która pulsowała niemiłosiernie. Innym wnioskiem jakiemu udało się ujrzeć światło dzienne był fakt, iż zachowałyśmy się wczoraj conajmniej głupio. No bo ludzie, to że wpadła ta banda oszołomów (czyt. Chloe i reszta) nie oznaczało, że musiałyśmy się tak urządzić. Przecież nie weszły do środka. Wcale nie musiałyśmy tak reagować, chociaż? Było całkiem zabawnie. To trzeba przyznać. Ale nie możemy się wtrącać chłopakom w życie. Niech robią sobie co chcą, niech spotykają się z kim chcą ale niech potem tylko nie żałują bo te całe "sąsiadki" nie wyglądają na szczere.
Wydaje mi się, że Kim pewnie przyznałaby mi racje.
A propos Kim. Podniosłam się gwałtownie i rozejrzałam po pokoju. Nie było jej. Nigdzie. Sprawdziłam nawet czy nie leży gdzieś na podłodze bo znając mnie mogłam ją nieświadomie zrzucić, ale nic. Pustka.
Podniosłam się z siadu i udałam do swojego pokoju żeby jakoś okiełznać swój poranny/przepity look.
Na korytarzu nie było żadnej żywej duszy, ale zbytnio mnie to nie zmartwiło. Albo po raz kolejny chłopaki gdzieś wyszli, albo zwyczajnie śpią.
Po porannym prysznicu i w wygodnych ciuchach udałam się na dół. Kiedy byłam już na końcu schodów na nowo przypomniałam sobie o Kim. Ciekawiło mnie strasznie gdzie była, ale może znalazła klucz od pokoju. Z racji, że jestem za leniwa nie chciało mi się na nowo wchodzić do góry i to sprawdzać więc zdałam się na swoją intuicję. Może to co wczoraj wymyślił Zayn było trochę wredne, ale za ten cały pocałunek z Harrym, który z jej inicjatywy musiał się pojawić podczas naszej gierki chciałam się jakoś zemścić i kiedy mulat zaproponował mi taki układ i udział w tym małym przedsięwzięciu zgodziłam się bez zastanowienia. Chociaż nie powiem, że pocałunek z Harrym był przyjemny, nawet bardzo, ale..
- Sam? Już nie śpisz?- na dole przywitał mnie Niall ze stosem kanapem jak sądze przygotowanych wyłącznie dla siebie.
- Nie,niee- mruknęłam cicho i usiadłam przy wyspie kuchennej.
- Nieźle wczoraj załatwiliście Kim- chłopak zaśmiał się i usiadł obok tym samym przysuwając talerz w moim kierunku.
- Zasłużyła sobie to ma- wzruszyłam tylko ramionami i wgryzłam się w kanapke z serem i ogórkiem.
Może to wczoraj było trochę wredne, ale jak mus to mus. Moim zadaniem było tylko odciągnięcie Louisa i Liama. Zayn i Harry powiedzieli, że inaczej mogliby jakoś przeszkodzić. Louis w sumie racja bo traktuje ją jak siostre. I to można uznać za dziwne. Ale nie będę potępiała ich relacji. Chłopak może się w niej nawet podkochiwać, ale ja widze jak na niego patrzy moja przyjaciółka. I serio, z miłością nie ma to nic wspólnego. A Liam? Noo tu już zaczynają się schody. Tą dwójkę rzeczywiście łączą jakieś relacje. Pierwszy raz chyba widze żeby dziewczyna tak się otworzyła w stosunku do jakiegoś chłopaka w tak krótkim czasie. Nie wiem jak to interpretować, ale pewna jestem jednego. W razie czego stanę murem za przyjaciółką. Nie dam nikomu po raz kolejny jej skrzywdzić.
- Widziałaś Kim? Chciałem z nią pogadać i nigdzie jej nie ma- Niall szturchnął mnie w ramie bo chyba musiałam się lekko zamyślić.
- Śpi u mnie- odwróciłam się w stronę osoby która to oznajmiła tym samym zauważając Liama wchodzącego do kuchni.
- Stary, ale jak u ciebie?- Niall poderwał się z miejsca i myślałam, że podejdzie do przyjaciela, ale skierował się jedynie do lodówki.
Westchnęłam zażenowana.
- Nie oddaliście jej klucza- Liam przysiadł na przeciwko mnie i skupił się na swoim telefonie. Nie uszło mojej uwadze, że był jakiś  przygaszony.
- To dobrze- odetchnęłam- znając życie przespała całą noc jak zabita- zaśmiałam się na co Niall mi zawtórował.
- Nie zupełnie- Liam podniósł na mne wzrok. W jego oczach zauważyłam coś na wzór smutku.
- Co masz na myśli?- teraz w wejściu stanęła odpicowana już Meg i wpatrywała się z nieodgadnioną miną w Liama.
- Obudziła się w nocy, niemalże z krzykiem i nie mogła już spać- chłopak wzruszył ramionami i zaczął na nowo pisać coś na telefonie.
W tym momencie spojrzałam na Meg. Jej mina podobnie jak moja wyrażała zmartwienie. Co jak co, ale Kim już raz miała taki okres kiedy nie mogła spać w nocy. My jako jej przyjaciółki wiedziałyśmy o wszystkim. Zdawałyśmy sobie sprawę z tego czym było to wywołane. A to, że wczoraj nieumyślnie wspomniałyśmy przy niej o tym o czym nie powinnyśmy wywołało potok wspomnień. W efekcie czego Kim na nowo nawidził ten sam koszmar sprzed kilkunastu miesięcy. Nie mógł być to przypadek.
- To moja wina- Meg odezwała się cicho i wyszła z kuchni wyraźnie przygnębiona.
Mysłałam, że powiedziala to na tyle cicho abym tylko ja mogła to zrozumieć, jednak los wyraźnie chciał inaczej.
- Co miała na myśli mówiąc, że to jej wina?- Niall stanął przede mną wyraźnie mi się przyglądając.
- Nie ważne Niall- spuściłam wzrok na ręce których oglądanie w tym momencie wydawało mi się dużo ciekawszym zajęciem niż spoglądanie w te świdrujące oczy blondyna.
- Kuźwa Sam. Znam cie. Nie wciskaj mi tu nic tylko mów o co chodzi- ohoo. Farbowany się trochę zdenerwował.
- Chodzi o Kim, prawda?- teraz już przede mną stał nie tylko Niall ale i Liam spoglądający z zatroskanym wyrazem twarzy.
- Uwierzcie, że to jest tylko i wyłącznie jej sprawa i nie czuje się na tyle upoważniona, żeby wam w to wtajemniczać- westchnęłam- Ale tak. Chodzi o Kim.
- Mów co się dzieje- Niall nalegał władczym tonem.
Nieźle się przejęli. Może w innych okolicznościach mina blondasa by mnie rozbawiła, ale nie w takiej sytuacji. Gdzie moja najbliższa przyjaciółka musi mierzyć się ze wspomnianiami. Tymi złymi wspomnieniami.
- Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, że nie odpuszcze prawda?- Niall zaśmiał się cicho a na jego twarz wkradł się cwany uśmieszek- Dobrze, skoro tak zaraz sam spytam o to Kim.
Chłopak skierował się do wyjścia zostawiając mnie i Liama w niemałym osłupieniu.
- Ehh.. Czekaj.- zatrzymałam go.
Co jak co, ale nie mogłam dopuścić do tego żeby Niall poruszał na nowo nieprzychylny dla niej temat.
Już dość się wycierpiała, a to że ja ich wtajemnicze byłby w tej sytuacji o wiele lepsze.
- Niecałe dwa temu Kim spotykała się z pewnym chłopakiem. Może nie byli ze sobą zbyt długo, ale Kim serio się zakochała. Z początku wszystko układało im się super pięknie, ale..- przerwałam na moment przelatując wzrokiem po ich twarzach wyrażających zaciekawienie. Odetchnęłam głęboko i kontynuowałam- wszystko posypało się w pewnym momencie. Ten cały Tom wkręcił się w dragi i jakieś lewe interesy. Był od niej starszy o dwa lata i przesłaniał jej dosłownie cały świat. Kiedy się dowiedziała dodatkowo, że rozpowiadał swoim kumplom nie zbyt przychylne rzeczy na jej temat i dodatkowo dowiedziała się o narkotykach, zerwała z nim... Jemu to oczywiście nie odpowiadało. Okazał się być kompletnym świrem. Serio, ale wcześnie wydawał się zupełnie innym człowiekiem. Poznałam go i widziałam, że obydwojgu na sobie zależy. A potem? Powiem tak.. jednak nie można oceniać ludzi po okładce.
- Do rzeczy- wtrącił Niall na co obrzuciłam go karcącym wzrokiem.
- No więc kiedy z nim zerwała stał się nieco agresywny. Nie dawał jej spokoju, wysyłał jakieś dziwne sms-y. Kim przez pewien okres czasu bała się wyjść z domu przez te pogróżki. Razem z Meg myślałyśmy nawet, że kiedy jeszcze byli razem... że..- urwałam niemogąc wydusić tego z siebie.
- Że?
- Że mógł ją nawet uderzyć- powiedziałam cicho nie wiedząc nawet czy zdołali to usłyszeć.
Podniosłam wzrok do góry chcąc zobaczyć ich reakcje. Niall wpatrywał się we mnie chyba niedowierzając. W sumie nie dziwie się. Znał Kim jako tą wesołą pozytywną dziewczyne, a tu z dnia na dzień dowiaduje się przez co musiała przejść. Też byłabym w szoku.
Z blondasa przeniosłam się na Liama. W jego oczach mimo spokojnej postawy widziałam złość. Tą samą złość, którą ja sama czułam w tamtym okresie.
- Co za skurwiel- Liam podniósł się na równe nogi chwytając się za głowe- Jak można być takim sukinsynem.
Okej. To z jego spokojną postawą odwołuje. Chwile po nim na równe nogi stanął też Niall, który musiał już widocznie przetrawić te informacje.
- Kurwa co jeszcze wydarzyło się w waszym życiu kiedy mnie nie było?
- Niall, Liam spokojnie. Już wszystko jest dobrze. Naprawde.. już zdążyła zapomnieć. Tylko... nie dziwcie się już jej dystansowi - powiedziałam spokojnie chcąc jakoś ich uspokoić.
- Jak moge być spokojny?- Niall już przestał panować nad emocjami- Kiedy to było? Zresztą głupie pytanie.. Pewnie wtedy kiedy przestałem przyjeżdżać. Gdybym był wtedy przy was mógłbym coś zrobić a tu..
- Przestań się obwiniać Niall. Nikt nie mógł nic zrobić. Poza tym to są tylko nasze domysły. Nie mamy pewności czy rzeczywiście tak było.
- Ale..
- Nie ma ale. Liam powiedz mu coś- spojrzałam na ciemnego blondyna który wpatrywał się tępo w przestrzeń.
- Gdybym spotkał skurwiela chyba bym go zamordował- odpowiedział wściekły i wyszedł z pomieszczenia.
 Zaraz za nim wybiegł Niall a ja zostałam sama.




Kim

Wyszłam z łazienki kierując się do pokoju. Po tym jak obudziłam się z rana na szczęście czy też nieszczęście bez Liama u boku praktycznie zerwałam się żeby jak najszybciej znaleźć się z dala od miejsca w którym mogłabym go spotkać. Prawda była taka, że zwyczajnie bałam się konfrontacji. Była mi głupio. Zresztą głupio to mało powiedziane. Czułam się okropnie z tym jak go zostawiłam.. a z racji, że ani nie jestem skora do rozmów, ani do użalań nad sobą a racjonalne myślenie też nie zbyt ze mną współgra postanowiłam, że będę unikać Liama najdłużej jak się da. Może nie będzie na mnie zły. Albo chociaż nie da po sobie tego poznać. Poczułam jeszcze większy smutek na myśl, że moglibyśmy przestać rozmawiać. Czy tego chciałam czy nie Liam stał się dla mnie powiernikiem w tym domu. Oprócz dziewczyn, czy ewentualnie Nialla stał się tu mi naprawde bliski.
Mijając schody zauważyłam jak wbiega po nich Niall. Pokręciłam tylko głową widząc jak niezgrabnie to robi aby chwile po tym znaleźć się w jego mocnym uścisku.
- Przepraszam Kim- wyszeptał mi do ucha, łamiącym się głosem.
- Eee Niall. Dusisz- odpowiedziałam mu powstrzymując śmiech.
- Przepraszam- zwolnił trochę uścisk a ja zaśmiałam się cicho widząc jego zdziwioną minę- Możemy pogadać?


Siedziałam na łóżku nie mogąc wydusić z siebie słowa. "Wiem o wszystkim", które Niall zapodał mi kiedy tylko przekroczyliśmy próg mojego pokoju zdawało się burzyć wszystko.. Jego słowa obijały się echem w mojej głowie. Wiedziałam co miał na myśli. Wiedziałam co musiało chodzić w jego głowie pod tą jego blond-farbowaną czupryną. Spoglądał na mnie niepewnie trzymając rękę na moim ramieniu i delikatnie je pocierając. Tylko czemu mnie to tak ruszyło? To przecież była przeszłość. Coś co całkowicie mnie już nie interesowało. Byłam silniejsza niż wtedy, poradziłam sobie z tym problemem.
- Kto?- spytałam tylko, ale widząc jego pytające spojrzenie dodałam po chwili- kto ci powiedział?
- Sam. Ale ona..
W sumie mnie to nie zdziwiło. Byłam jej nawet wdzięczna, że to zrobiła. Nie wiem czy ja bym miała na tyle odwagi.
- Pewnie troche podkoloryzowała- zaśmiałam się ku jego zdziwieniu.
Tak. Ja śmiałam się w najlepsze podczas gdy Niall patrzył na mnie jak na jakąś idiotkę. Pewnie wcale się tego nie spodziewał.
- Oo nie patrz tak na mnie- klepnęłam go w ramię- To jest przeszłość. Po co do niej wracać?
Uśmiechnęłam się, co on dalej w lekkim szoku odwzajemnił po chwili.
- A teraz mi mów o co chodzi blondasie bo raczej nie tylko o tym chciałeś pogadać- puściłam mu oczko.
- Skąd ty..
- Znam cie przecież- zaśmiałam się.
Już po chwili atmosfera jeszcze bardziej się rozluźniła. Teraz nie tylko ja się smiałam, ale Niall też. Wyjaśnił mi krótko w czym problem. A raczej w kim. Megan wciąż  żywi do niego jakąś uraze a biedaczek nie wiem co ma z tym zrobić.
- Pogadaj z nią. Wyjaśnijcie sobie wszystko na spokojnie. Jesteście rodziną, wszystko zrozumie i będzie dobrze.
- Ale..
- Nie ma żadnego "ale". To jest twoje zadanie domowe- wstałam kierując się w stronę drzwi- zrozumiałeś?
- Okej. Ale wydaje mi się, że ty też powinnaś z kimś porozmawiać- zatrzymałam się w pół kroku.
Czyżby chodziło mu o Liama? Czy on wie co się wczoraj prawie wydarzyło? Czy w tym domu nikt nie może usiedzieć bez rozpowiadania o swoich sprawach?
- Co masz na myśli?- odwróciłam się niepewnie na niego patrząc. Mimo, że spodziewałam się odpowiedzi.
Widok mojej miny musiał go rozbawić bo w najlepsze się ze mnie śmiał podczas gdy ja mierzyłam go morderczym spojrzeniem.
- Powinnaś pogadać z Louisem- puścił mi oczko podnosząc się.
- Wydaje mi się, że chłopak się zakochał- dodał mijając mnie i opuszczając mój pokój.
Stałam tak chwile analizując każde jego słowo by po chwili odetchnąć z ulgą.
Nie powiedział mu.



Mam kilka sposobów żeby wyładować się emocjonalnie. Jednym z nich jest sport. Zdecydowanie mój konik. Lubie iść sobie czasem pobiegać lub pokopać piłkę.A siatkówka to jest zdecydowanie to co mi pomaga. Wzięłam piłkę, zgarnęłam po drodze Sam, która w drodze na podwórko z milion razy zdążyła przeprosić mnie za to, że się wygadała. W sumie to musiała być chyba nieźle zdziwiona kiedy kazałam jej się zamknąć i z uśmiechem oznajmiłam, że się nie gniewam.
Grałyśmy w tym upale we dwie.
Granie w plażówke w taką pogode to serio niezła zabawa. Troche się namęczyłyśmy w tym piasku, ale było warto.
- Sammie. Przebij tą piłkę. Daj z siebie te 200%- dosłownie turlałam się na ziemi widząc jak dziewczyna się męczy.
- A co tu się dzieje?- usłyszałam za plecami głos, który mógł należeć do tylko jednej osoby.


Ogłoszenia: 
Przepraszam, że tak długo mnie nie było. Nie miałam ostatnio zbyt dużo czasu :P
Z rozdziału nie jestem zbytnio zadowolona,  nie jest też zbyt długi ale wynagrodze wam do kolejnym :)
W dalszym ciągu licze na komentarze :)

8 komentarzy:

  1. Heeej i mamy kontynuację :)
    fajny rozdział, jestem ciekawa, jaka będzie reakcja Liama na tę historię, kiedy już spotka się z Kim ;P
    Pzdr. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam dzisiaj czytać i już jestem na bieżąco. Czekam na kolejny rozdział, życzę dużo weny. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj czemu tak przedluzaz?Kim i Li MAJĄ BYĆ RAZEM .To nie jest prośba tylkovrozkaz :-*Dzisiaj zaczelam czytac to opowiadanie i skonczylam w godzine tak mnie zaciekawilo!Czekam na szybkiego nexta!<3

    OdpowiedzUsuń
  4. a więc....
    tak wiem nie zaczyna się zdania od a więc xD ;p

    ja niemoge uwierzyć że ja moge coś takiego
    doskonałego czytać ♡
    To jest takie hm...
    bombastyczne ♡
    ekscytujące ♡
    zarąbiste♡
    przepiękne♡
    genialne♡
    świetne♡
    wspaniałe♡
    nieziemskie ♡
    twoje imaginy zdają się takie.... żywe ? to nie jest zbyt dobre słowo ale chyba jedyne które przychodzi mi do łba; p

    czytając Twoje imaginy wydawało mi się że ja naprawdę jestem główną bohaterką..

    jestem za Lim xD

    Czy jak skończysz tego kilkupartowca to moje dostać dedyczka z moim kochanym Niallerkiem ??


    Kocham Cię ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;*
    Mam nadzieje że niedługo dodasz nowy rozdział ;*

    sorka że z Anonimka :/

    Anana
    xoxo

    /@sweet9893

    OdpowiedzUsuń
  5. Beznadziejnie piszesz! Nie mogę uwierzyć, że wygrałaś konkurs na tym gównianym spisie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ci się nie podoba - nie czytaj. Co za problem? Ale nie obrażaj ludzi, szczegulnie, że pisze bardzo fajnie. Poza tym podpisać się nie łaska? Z anonima, każdy wali, bo przecież nic mu nie zrobią. Jesteś tchurzem. Beznadziejnym tchurzem. I pewnie piszesz tak tylko dlatego, że sama w konkursie nie wygrałaś. Bo inaczej czemu w swojej "mądrej" wypowiedzi nawięzałaś do konkursu i spisu?
      Semi nie przejmuj się. Wszyscy czekamy na nowy rozdział.

      Za wszystkie błędy - przepraszam, jestem na telefonie

      Usuń